Golonka- hmm… ta część “prosiaczka” ma swoich zwolenników jak i przeciwników. U nas nie było do wczoraj ani jednych ani drugich. Owszem jedliśmy już nie raz pieczoną goloneczkę, ale zawsze była kupowana gotowa. I tu nastąpi mała reklama 😉 ponieważ golonka którą kupowałam a Sainsbury‘s (przyp.mieszkam w uk) trzeba przyznać że jest bardzo dobra. Jednak moja przy tej kupnej jest zaje….(resztę sobie dodajcie) i nie jest to tylko moja opinia, ale również mojej rodzinki. Dwie golonki przygotowane na niedzielny obiad zniknęły bez śladu. Nawet kości zostały pochłonięte przez psa :). Udało mi się zrobić zaledwie jedną fotkę i to też nie najlepszą:/. Nic straconego przepis sprawdzony i trafiony(mój własny pomysł) więc następnym razem(a na pewno będzie następny raz) zrobię więcej fotek. A dzisiaj polecam wam goloneczkę zapiekaną w piwie 🙂

Składniki:
- 2 golonki(2600g)
- 6 łyżeczek soli
- 2 łyżeczki pieprzu czarnego
- 3 czubate łyżeczki majeranku
- 5 ząbków czosnku
- 10 ziaren jałowca
- 3 listki laurowe
Składniki na bejce:
- 1/2 puszki piwa
- 2 łyżki ciemnego sosu sojowego
- 2 łyżki miodu
Golonki dokładnie umyć. Czosnek drobno posiekać, wrzucić do miseczki. Dodać sól,pieprz,majeranek,pokrojone(rozgniecione) ziarenka jałowca, i porwane listki laurowe. Wszystko dokładnie rozetrzeć. Mieszanką przypraw natrzeć golonki. Włożyć do dużej miski, przykryć i odstawić do lodówki na noc.
Następnego dnia golonki wrzucić do dużego garnka i zalać wodą tak aby zakryła golonki. Gotować ok 4 godz na małym ogniu, pilnując aby golonki były pod wodą (w miarę potrzeby dolewać wodę). Mięso powinno być miękkie. Gotowe golonki wyjąć i ostudzić.
Przygotować bejce.Wszystkie składniki wymieszać. Jeśli miód nie będzie się rozpuszczał można trochę podgrzać.
Golonki przełożyć na blaszkę i polać bejcą. Piec przez 30 min w temp.200oC podlewając od czasu do czasu sosem. Następnie funkcję piekarnika trzeba przestawić na grill na ok 10-15 min. Golonki zrumienić z obu stron. Podawać z chrzanem i chlebem.Smacznego!
A oto największy łasuch w dziwnej pozycji. Tak Rufus je kość. 🙂
